Podatek od czynności cywilnoprawnych

Dziś może trochę luźniej?

            W Polsce podatków nie brakuje (i jakoś specjalnie niskie nie są). Dziś słów kilka o pewnym podatku, który w swojej istocie jest dość miły i przyjemny, nie ma zbyt wielu komplikacji itd., co nie zmienia faktu, że o pewnych kwestiach należy pamiętać. Przez wielu podatek ten jest nazywany „podatkiem od wzbogacenia”. Generalnie nie tak on się nazywa i nie ma w polskim systemie podatkowym takiego podatku. Tak naprawdę podatkiem od wzbogacenia są już bardziej podatki dochodowe, ale jako że nazywamy je… podatkami dochodowymi, to nie ma sensu nazywać ich inaczej. Podatek od czynności cywilnoprawnych (PCC), bo tak powinniśmy go właściwie nazywać, dotyka nas w wielu przypadkach (najczęściej w przypadku zakupu nieruchomości lub używanego samochodu), dlatego warto pewne najważniejsze kwestie sobie przypomnieć.

To najpierw troszkę teorii

            Z podatkiem od czynności cywilnoprawnych możemy zetknąć się przy okazji dokonywania… czynności cywilnoprawnych! No dobra… pożartowali, a teraz konkretnie: oczywiście nie tylko umowa sprzedaży, są to jeszcze (zgodnie z brzmieniem ustawy) np.: umowa pożyczki, umowa dożywocia, ustanowienie hipoteki, umowa spółki. Ważne: ustawa o podatku od czynności cywilnoprawnych wskazuje wprost, zawarcie jakich umów wiązać się będzie z opodatkowaniem. Dalej, należy pamiętać, że ustawa wskazuje też wprost, która ze stron danej umowy będzie zobligowana podatek uregulować (umowa sprzedaży: kupujący; umowa dożywocia: nabywca nieruchomości; umowa spółki cywilnej: wspólnicy itd.). W kwestii wysokości tego podatku, znów: ustawa nie pozostawia wątpliwości wymieniając wprost: umowa sprzedaży: 2%; umowa pożyczki 0,5%; od umowy spółki 0,5% itd. O czym więc należy pamiętać i gdzie jest ewentualny problem?

Po pierwsze: termin

            Generalnie sprawa jest prosta, ale warto pamiętać, bo przy dzisiejszym pędzie społeczeństwa, termin 14 dni wydaje się być nieprzyzwoicie krótki. Tak, to właśnie 14 dni mamy na udanie się do Urzędu Skarbowego w celu złożenia odpowiedniej deklaracji i uregulowania tego podatku. Dlaczego jest to takie ważne? Oczywiście w razie niedochowania terminu mogą nas spotkać konsekwencje, od 1 stycznia 2023 r. Od 349 zł do (nawet!) 69 800 zł brutto (20-krotność płacy minimalnej), a od 1 lipca od 360 zł, do aż 72 000 zł brutto. Komentarz wydaje się zbędny, niech wystarczy krótkie: PAMIĘTAJCIE!

Po drugie: wartość            Niesamowite, że nawet dziś da się na niektórych stronach internetowych znaleźć sformułowanie: Podatniku, pisz uważnie kwotę na umowie sprzedaży, bo przecież im mniej wpiszesz, tym mniejszy zapłacisz podatek. Generalnie bzdura jest to podwójna. Po pierwsze należy pamiętać, że wpisywanie nieprawdziwych informacji jest łamaniem prawa, więc nie róbmy tego. A po drugie, należy pamiętać, że zgodnie z przepisami ustawy, podstawę opodatkowanie stanowi wartość rynkowa nabytej rzeczy. Jeżeli więc nabyliśmy pojazd o wartości rynkowej ok. 20 000 zł, a nasz ukochany sąsiad zgodził się sprzedać nam ten samochód za jedyne 10 000 zł z racji na wieloletnią sąsiedzką miłość – to z legalnego punktu widzenia nie ma to wpływu na wymiar podatku. Urząd Skarbowy powinien bowiem ocenić wartość rynkową, zdiagnozować ją na odpowiednim poziomie i od tej wartości „kazać nam” wyliczyć podatek. I o ile prawdą jest, że wielokrotnie Urzędnicy nie sprawdzają tego zbyt dokładnie, i faktycznie przyjmują kwoty wskazane na umowie, to nie wolno nam zapominać, iż są jak najbardziej uprawnieni do tego, by działać inaczej, czyli sprowadzić naszą kwotę transakcyjną do wartości rynkowej.

Po trzecie: umowa cz. 1, czyli samochód bez silnika

            Staranność o kształt umów sprzedaży jakie zawieramy, powinniśmy sobie wbić do głowy raz na zawsze. Uczy nas tego praktyka. W pierwszym przykładzie, weźmy sobie samochód X o określonych parametrach, którego wartość rynkowa opiewa na powiedzmy ok. 25 000 zł. Ten sam sąsiad, o którym wspomnieliśmy powyżej, sprzedaje nam ten pojazd za ok. 15 000 zł. Dlaczego? Ano dlatego, że samochód ten pozbawiony jest istotnej cechy, której co do zasady od pojazdów mechanicznych wymagamy, tj. działającego silnika. My, jako wiodący mechanik w naszym wspaniałym miasteczku, stwierdzamy, że śmiało za kilka tysięcy sprawę „ogarniemy” i mamy auto, praktycznie jak nowe! Gdzie jest problem? Ano urzędnik podatek zapłacić kazał od kwoty 25 000 zł, a nie 15 000 zł! Jak on mógł! I teraz tak: zasadniczo mógł, ale wtedy i tylko wtedy, gdy nie zadbaliśmy z naszym szanownym sąsiadem o treść umowy sprzedaży jaką zawarliśmy i nie znalazła się w jej treści informacja, że nasz nowo nabyty, jeszcze ciepły samochód pozbawiony jest istotnej cechy, której co do zasady… w każdym razie nie ma silnika. Oczywiście, że pojazd uszkodzony w ten czy w inny sposób zmienia swoją wartość, niemniej jednak, jeśli tej informacji nie zawrzemy na poziomie umowy, to może być delikatnie rzecz ujmując niełatwo wykazać przed organem ten stan faktyczny. Uratować nas może: dbałość o szczegóły na etapie sporządzania umowy! Pamiętajmy o tym!

Po czwarte: umowa cz. 2, czyli godzina zawarcia

            Kolejny ważny przypadek, może i nie do końca intuicyjny, a ważny. Skoro już tak męczymy przykład sąsiada… Tym razem to on od nas pojazd kupił! Wartość w tym wypadku nieistotna. Kupił go o poranku 29 marca 2023 r. I co? Najpierw nic, cieszymy się z udanej transakcji, aż tu nagle okazuje się, że nasz ukochany sąsiad nowo nabyty od nas środek lokomocji przekazał w ręce swojego dynamicznego syna do przetestowania. Dynamiczny syn przetestował – zaliczając po drodze 4 fotoradary, z których to – i tu uwaga – oczywiście my dostajemy mandaty! Ukochany Sąsiad zamienia się w Oszczędnego Sąsiada i stwierdza on, że mandaty z ok. godziny 10:00 na pewno są jeszcze nasze, bo przecież on to chyba później to auto kupił. I jak tu udowodnić kto ma rację? Wpisując na umowie godzinę jej zawarcia! Proste, a skuteczne! Nadal jednak tak niewielu z nas to robi.

Niby proste, ale…

            Dbałość o treść umowy, termin 14 dni, spokój wobec decyzji organy o wymiarze podatku od wartości rynkowej. Podatek w swej istocie miły prosty i przyjemny, ale jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach. Pamiętajmy o tych detalach a będziemy mogli spać spokojnie!

Related Posts

Leave a Reply